Ostatnio dowiedziałem się że Janowi Karskiemu przyznano pośmiertnie Medal Wolności czyli największe cywilne odznaczenie w USA.  Wczoraj z niepokojem przeczytałem na portalu wpolityce, że na uroczystość wręczenia medalu rząd polski chce wysłać LBW jako odbiorcę:

http://wpolityce.pl/wydarzenia/29120-kto-odbierze-medal-wolnosci-dla-jana-karskiego-moglaby-bratanica-i-chrzesnica-profesora-ale-polski-rzad-zglosil-walese

A niech to szlag trafi, pomyślałem... Szczególnie, że żyją krewni Jana Karskiego, którzy mogliby ten medal odebrać z rąk Baracka Obamy.

I co dziś w Faktach TVN słyszę?

Że Amerykanie nie chcą, aby Wałęsa odebrał to odznaczenie... Podał to TVN więc info musi być sprawdzone i potwierdzone (nie kalaliby własnego gniazda przecież)...

Na koniec informacji dodali jednak łyżkę dziegdziu do tego miodu, puentując w jakże symptomatyczny sposób:

"to odznaczenie jest tak ważne dla nas wszystkich Polaków, że w zasadzie nie istotne kto je odbierze"