Ostatnio dowiedziałem się że Janowi Karskiemu przyznano pośmiertnie Medal Wolności czyli największe cywilne odznaczenie w USA. Wczoraj z niepokojem przeczytałem na portalu wpolityce, że na uroczystość wręczenia medalu rząd polski chce wysłać LBW jako odbiorcę:
A niech to szlag trafi, pomyślałem... Szczególnie, że żyją krewni Jana Karskiego, którzy mogliby ten medal odebrać z rąk Baracka Obamy.
I co dziś w Faktach TVN słyszę?
Że Amerykanie nie chcą, aby Wałęsa odebrał to odznaczenie... Podał to TVN więc info musi być sprawdzone i potwierdzone (nie kalaliby własnego gniazda przecież)...
Na koniec informacji dodali jednak łyżkę dziegdziu do tego miodu, puentując w jakże symptomatyczny sposób:
"to odznaczenie jest tak ważne dla nas wszystkich Polaków, że w zasadzie nie istotne kto je odbierze"



Skoro to takie nie istotne to dlaczego w ogóle o tym wspominają i skoro jest to aż tak bez znaczenia to dlaczego pRezydent i Donald T chcieli tam Bolesława W. posłać? 8-)